Przestańmy nienawidzić tych, którymi pragniemy się stać.

19/04/2016

Przestańmy nienawidzić tych, którymi pragniemy się stać.

To była pierwsza tak gorąca sobota w tym roku.
Postanowiłem wyskoczyć „na miasto” z aparatem.
Całą zimę czekałem na tak piękny, słoneczny dzień.
W przerwie między zdjęciami, zastanawiałem się nad artykułem,
który zamierzałem napisać jeszcze w tym tygodniu.
Od dłuższego czasu po głowie chodziły mi media społecznościowe
i tzw. obnażanie się w nich przez niektóre osoby.
Nie spodziewałem się, że natchnienie przyjdzie tak szybko.

Około południa spotkałem w “Być Może” dwóch przyjaciół.
To ostatnio modna knajpka umiejscowiona przy placu Unii Lubelskiej.
Unosi się nad nią aura posthipsterskiego lansu.
Surowa z dużymi stołami, idealna świątynia wyznawców Kościoła Sharing Economy,
gdzie użytkownicy Ubera, Couchsurfingu i Veturilo odpoczywają w przerwie od pracy
nad kolejnym projektem, artykułem, czy startupem.
W pewnym momencie jeden z kolegów mówi, że nie może już wytrzymać w pracy.
Jest dyrektorem finansowym w dużej międzynarodowej korporacji.
Zarabia bardzo dobrze. Stać go na jedzenie sushi 2 razy w ciągu dnia.
Ma służbowy samochód i piękny apartament.
Pytam dlaczego nie podoba mu się takie życie?
Twierdzi, że żyje w złotej klatce z której nie potrafi się wyrwać.
Nie cierpi stresu, deadlinów i szefa. Skąd ja to znam?!

Szybko zmieniamy temat.
Kilka metrów za kolegą spostrzegłem znajomą twarz. Znajomą z Instagrama.
Miałem przyjemność wymienić z nim kilka zdań w internecie,
a potem przez przypadek trafiliśmy na siebie na siłowni.
Nazywa się Joseph Amissah. To bardzo miły facet i interesująca osoba.
Jest Brytyjczykiem pochodzącym z Ghany.

Jest bardzo aktywny w mediach społecznościowych. Wrzuca tam obrazki ze swojego życia.
Wybrane subiektywne skrawki i ujęcia pokazujące idealny styl życia.
Dobre ubrania, pyszne jedzenie, modne i stylowe miejsca, szczęśliwe twarze bliskich,
sportowe zmagania, własne słabości duży dystans do siebie.
Zero hejtu, zero negatywizmu. Nie traci czasu na pisanie źle o innych i narzekanie.
Pokazuje życie bez problemów, ale dzieli się też refleksjami, gdy przychodzą trudne chwile.
Tam nie ma nudy. Jeżeli jest, to idzie za tym jakiś cel.

Kolega Dyrektor obruszył się i okazał pełną dezaprobatę dla takiego życia na pokaz.
Mnie to nie przeszkadza. Joseph pokazuje pozytywną stronę życia.
Nie pracuje w żadnej korporacji. Ma własny biznes i dużo  czasu dla bliskich,
których najczęściej fotografuje telefonem i robi to dobrze.
Sam oczywiście jest głównym bohaterem tej snapchatowo-instagramowej opowieści,
ale idzie za nią pozytywne przesłanie.

Przewodnie hasło: “Cause its cool to give”,
które promują na t-shirtach jego wierni fani, rozprzestrzenia się jak wirus po sieci.
Jego hash rozpoznawczy to #StyleEntry.
Profil na Instagramie liczy blisko 30 tys followersów i jest typowym profilem lifestylowym.
Sam bohater działa w branży lotniczej, a zarobione pieniądze w dużej części przeznacza
na szerzenie pozytywnego podejścia do życia.
Wysyła i rozdaje za darmo torby, buty, zegarki i t-shirty z hasłem:
“I want to be just like Joseph”.
Wygląda to na dobrze przemyślaną kampanię reklamową marki odzieżowej,
która jest poprzedzona przez kampanię charytatywną.
Wiele osób powie, że robi to dla kasy. Z tego co widziałem to nie, ale nawet jeśli tak?
To co z tego?
Facet robi kawał potrzebnej wszystkim roboty. Zbiorowa terapia na zgnuśniałą szarzyznę.

Może życie Josepha tak wkurza mojego kolegę z korporacji,
bo widzi że komuś udało się to, o czym on sam marzy każdego dnia?
Oby więcej tak pozytywnych ludzi, jak Joseph żyło w naszym kraju.
Nie każdy musi pokazywać swoje życie w internecie,
ale odrobina pozytywnego nastawienia do innych nikomu by nie zaszkodziła.
Przestańmy nienawidzić tych, którymi pragniemy się stać.

Prześlij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *